piątek, 29 lipca 2011

paletka Sleek - Oh So Special - recenzja

Hey, hey kochane :)

Dziś jestem z recenzją paletki Sleek - Oh So Special.

Poprosiła mnie o nią jedna z anonimowych komentatorek, którą pozdrawiam :)

A więc do dzieła.

Paletka jest zapakowana w uroczy kartonik, który w środku jest różowy, standardowo dostajemy czarną paletkę z lusterkiem i 12 cieniami w środku.

Wszystko wskazuje na to, że paletka nie jest limitowana, nigdzie tego na opakowaniu nie pisze, tak jak jest to oznaczone w przypadku np. Monaco czy Curacao.

Wg. mnie ta paletka to zmieszanie paletek Paragaya i Storm jeśli chodzi o zestawienie kolorystyczne. Mamy korale, brązy, granaty i fiolet w róznych wykończeniach.

Każdy cień ma swoją nazwę, niestety tylko na dołączonej foliowej osłonie, ale znalazłam na to sposób, może Wam kiedyś pokaze ;)

Cienie metaliczne sa oczywiście napigmentowane jak piekło, mają ciekawą woskową konsystencję, nie sprawia ona kłopotów w aplikacji pędzlem ;) Cienie matowe spisują się naprawdę bardzo dobrze, to napewno najlepiej napigmentowane maty sleeka z jakimi dotychczas miałam styczność ;) Do tego nie są zbyt suche.

Oczywiście cienie się trochę osypują, ale przy takiej pigmentacji to chyba norma, i nie jest to bardzo uciążliwe, da się spokojnie z nimi pracować.

Sleek sprawdził się bardzo dobrze. Moim zdaniem to paleta, którą naprawdę warto mieć. Wykonamy nią makijaz letni, wieczorowy i dzienny. Łączy w sobie kilka poprzednich palet wybierając z nich najładniejsze kolory.


organza to metaliczny róz z podbiciem brązu,

gateau to piękny złoto rózowy metaliczny kolor, przypomina mi znany cień z Kobo - golden rose, ma jednak o wiele lepszą konsystencję od niego,

bow to cielisty, matowy beż,

pamper to delikatny koralowo-rożowy mat,

gift basket - metaliczny, ciepły brąz,

boxed - czekoladowy mat,

robbon - koralowy mat,

the mail - kolor karmelu, matowy,

celebrate (na zdjęciu celebrete ;/) jest metalicznym, brązowo-fioletowym cieniem, dominuje jednak fiolet,

nair to po prostu matowa czerń,

glitz - metaliczny szary granat,

wrapped up to matowy zimny brąz z nutką fioletu,

Tutaj wklejam jeszcze skład dla zainteresowanych ;)

Podsumowując, uważam, że to najlepsza paletka Sleeka ostatnich czasów, jeśli mówimy o nie kolorowych. Jakościowo napewno najlepsza, oraz najlepsza z tych rodzaju dziennego, bo trudo ją kolorystycznie porównywać do np. Curacao.

Jesli chcecie rozpocząc przygodę ze Sleekiem, lub szukacie ciekawej dzienno-wieczorowej paletki zdecydowanie Oh So Special polecam, a Sleekomaniaczkom chyba powtarzać nie trzeba, że mieć ją muszą :)



Ps. przyszła cześć nagród na zblizające się rozdanie (paletka 20 cieni natualnych wciąż w drodze :/ ), oto one:

10 komentarzy:

  1. SleekomaniaczkOM:)

    OdpowiedzUsuń
  2. eh ja jak zwykle błędów nie widze :(, ale pracuje nad tym ! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj bledami sie ni przejmuj ja zawsze syzbko pisze i orbei literowki ale co tam :)

    A co do tej paletki - powaznei sie nad nia zastanawiam bo tak naprawde wszedzie ja chwalicie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. zdecydowanie moje kolory. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetna paletka, ja ogólnie mam słabość do Sleeka :).

    OdpowiedzUsuń
  6. Zamówiłam tą paletkę, mam nadzieję, że dostanę ją w poniedziałek :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam cienie Sleeka :)
    http://pat18s.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Ta paleka jest po prostu boska, zakochałam sie w niej :)

    OdpowiedzUsuń
  9. super recenzja i świetne kolorki;]

    OdpowiedzUsuń