Dziś malutkie zakupy, będąc przypadkiem w moim ukochanym mieście, czekając na autobus, weszlam do Natury. A tam...! Szafa Catrice!
Oszalałam ;)
Pierwszy raz na oczu ją widziałam ;) Zupełnie nie przygotowałam sie finansowo, nie zabrałam nawet karty, tylko drobne, może to i lepiej, nie stracilam wiele kasy. Szafa stoi bardzo niedługo, bo pani z obsługi nie potrafiła wskazać jakiejś klientce gdzie są testery cieni... Mimo, że było wiele oznaczeń gdzie się znajdują :/ Ach ta obsluga...

Kupilam jeden lakier i czarny żelowy eyeliner ;)
Oprócz szafy Cartice w szafie Essence zostały resztki limitowanki, w tym jedyne 2 rzeczy które chcialam mieć :) Lakiery :)

Eyeliner ma naprawde żelową konsystencję i jest bardzo napigmentowany, zobaczymy jak się będzie sprawować ;)


Pierwszy lakier to błekitny miętus ;) Porównalam go z innymi podobnymi lakierami jakie mam ;)


Kolejny lakier to wierna kopia paradoxala chanel - jak widać calkiem udana


Ostatni lakier to odcień jakiego długo szukałam, nie mam wyrzytów sumienia, że go kupilam, bo nie mam nic podobnego :)
Dziękuje Wam za uwagę i czas ;)
